Delphi Community - spostrzezenia

Oglądasz wersję archiwalną tematu "Delphi Community - spostrzezenia" z forum pl.comp.lang.delphi



Bogdan Polak - 6 Maj 2004, 17:51
Witam grupowiczów,

Chciałem poruszyć sprawę naszej społeczności. Temat przyszedł mi do
głowy, ponieważ najwyraźniej wiosna rozprężyła atmosferę na grupie
i prawie nic się nie dzieje. Nic poza wątkiem o haszowaniu oraz
krótkiej pyskówce przeprowadzonej przez naszego nie zastąpionego w
tych sprawach Lodka. ;-)

No tak my tu gadu-gadu, a czas ucieka. Do rzeczy mopanku.

Czy nie wydaje się Wam, że patrząc z perspektywy usenetu jesteśmy
najliczniejszą i najprężniejszą grupą programistów? Mi się tak
wydaje i dlatego dziwne jest dla mnie, że wciąż nie istnieje, żadna
grupa skupiająca nas. W większości cywilizowanych krajów powstały
narodowe community, które zajmują się doradztwem, przygotowują
szkolenia, organizują seminaria, koordynują działania stron
domowych, reprezentują interesy programistów (choćby w rozmowach z
Borlandem).

Ja kiedyś (gdy nie było jeszcze newsowego googla) chciałem ratować
wiedzę przeciekającą przez grupę i zbierać najciekawsze listy z
tygodnia. dzięki temu wiem jak wymagającym zadaniem jest
prowadzenie dobrego merytorycznie serwisu.

Wydaje mi się, że również są kłopoty z organizacją spotkań. Może
większość z Was nawet tego nie zauważa, ale jak myślicie dlaczego
nie było zlotu 2002 i 2003? Dlatego, ze jest to piekielnie
angażująca robota. Nie wiem czy Karol Nawrot (chwała mu za Zlot
2004) odważy się zajmować nim w tym roku. Wiem, że Piotr Hosowicz,
czyli Lodek, zrobił kawał dobrej roboty i tylko dzięki jego
zapałowi oraz pracy jego i paru jeszcze osób powstało coś takiego
jak Zlot Programistów Delphi. Ale czy to wszystko na co nas stać?

Może macie jakieś przemyślenia, żale, marzenia lub super koncepcje?
Podzielcie się nimi, to w końcu dla naszego wspólnego dobra.




Adam Siwo - 8 Maj 2004, 07:00

[...]
Czy nie wydaje się Wam, że patrząc z perspektywy usenetu jesteśmy
najliczniejszą i najprężniejszą grupą programistów? Mi się tak
wydaje i dlatego dziwne jest dla mnie, że wciąż nie istnieje, żadna
grupa skupiająca nas. W większości cywilizowanych krajów powstały
narodowe community, które zajmują się doradztwem, przygotowują
szkolenia, organizują seminaria, koordynują działania stron
domowych, reprezentują interesy programistów (choćby w rozmowach z
Borlandem).



Widzę, że wiosna wciąż działa, o czym świadczy całkowity brak odpowiedzi na
Twojego posta przez kilka ostatnich dni, który jak by nie było porusza dosyć
istotne kwestie. :)

[...]
Wydaje mi się, że również są kłopoty z organizacją spotkań. Może
większość z Was nawet tego nie zauważa, ale jak myślicie dlaczego
nie było zlotu 2002 i 2003? Dlatego, ze jest to piekielnie
angażująca robota. Nie wiem czy Karol Nawrot (chwała mu za Zlot
2004) odważy się zajmować nim w tym roku. Wiem, że Piotr Hosowicz,
czyli Lodek, zrobił kawał dobrej roboty i tylko dzięki jego
zapałowi oraz pracy jego i paru jeszcze osób powstało coś takiego
jak Zlot Programistów Delphi. Ale czy to wszystko na co nas stać?



Osobiście wydaje mi się, że to i tak jest sporo. Przecież to wszystko jest
robione kosztem własnego czasu. I choć uczestnicy zlotu są za to wszystko
ogromnie wdzięczni, to trzeba w końcu powrócić do własnego życia. A
programistom czasu brakuje niesamowicie. :)

Moim zdaniem przydatne było by istnienie formalnej grupy, choćby właśnie do
reprezentowania interesów programistów. W większości pracujemy pojedynczo
albo w grupkach do 3 osób, więc jesteśmy bardzo rozproszeni. Co do innych
poruszonych przez Ciebie kwestii, to są one słuszne i zebrane kompletnie,
więc pewnie też stąd ten brak wypowiedzi. Może podałbyś więcej szczegółów,
jak (jeśli w ogóle) wyobrażasz sobie działanie takiej organizacji. Myślę, że
wtedy wypowie się więcej grupowiczów.



Piotr Hosowicz - 8 Maj 2004, 08:46

Chciałem poruszyć sprawę naszej społeczności. Temat przyszedł mi do
głowy, ponieważ najwyraźniej wiosna rozprężyła atmosferę na grupie
i prawie nic się nie dzieje. Nic poza wątkiem o haszowaniu oraz
krótkiej pyskówce przeprowadzonej przez naszego nie zastąpionego w
tych sprawach Lodka. ;-)



:-D

No tak my tu gadu-gadu, a czas ucieka. Do rzeczy mopanku.

Czy nie wydaje się Wam, że patrząc z perspektywy usenetu jesteśmy
najliczniejszą i najprężniejszą grupą programistów?



Bez przesady , jesteśmy napewno prężną grupą, ale są też i inne, na
przykład koledzy z pl.comp.lang.perl. Trzeba by obdać statystyki grup,
żeby wyrobić sobie zdanie. Ja ostatnio zawitałem na pl.comp.lang.python
i zaskoczył mnie z kolei lekki bezruch na tamtej grupie, jest kilka
wątków dziennie.

Mi się tak
wydaje i dlatego dziwne jest dla mnie, że wciąż nie istnieje, żadna
grupa skupiająca nas. W większości cywilizowanych krajów powstały
narodowe community, które zajmują się doradztwem, przygotowują
szkolenia, organizują seminaria, koordynują działania stron
domowych, reprezentują interesy programistów (choćby w rozmowach z
Borlandem).



Po Zlocie w 1999 roku powstał pomysł, żeby się "zinstytucjonalizować" i
założyć stowarzyszenie. Pomysł ten się nieco rozmył i umarł w końcu,
dlatego że chyba zabrakło nam odwagi do tego, żeby podjąć wyzwanie. Ja
się ograniczyłem do tego, że się wywiedziałem jak wygląda sprawa
założenia stowarzyszenia i - na wtedy - sytuacja przedstawiała się tak,
że albo będzie to stowarzyszenie zwykłe albo będzie to stowarzyszenie
pełną gębą jako osoba prawna. Pierwsze to pistolet na wodę, drugie to
rakieta międzykontynentalna, koniecznosć prowadzenia pełnej księgowości
itd Brakuje czegoś po środku. Temat nie jest taki prosty. Mnie w
przypadku stwoarzyszenia zwykłego przeszkadzała jedna niby mało ważna
rzecz, za to bardzo ważna z punktu widzenia Zlotó - stowarzyszenie
zwykłe nie może prowadzić działalnoci gospodarczej, a Zloty są w
rozumieniu prawa działalnością gospodarczą.

Ja kiedyś (gdy nie było jeszcze newsowego googla) chciałem ratować
wiedzę przeciekającą przez grupę i zbierać najciekawsze listy z
tygodnia. dzięki temu wiem jak wymagającym zadaniem jest
prowadzenie dobrego merytorycznie serwisu.



Panie Kolego, zamarcie TopListy ma swoją prostą przyczynę - Kolega to
robił sam. Zloty przeżywały perturbacje (więcej o tym niżej) z tego
samego powodu - końmi roboczymi Zlotu byłem ja i Adaś Żukowski. Nie chcę
oczywiście sugerować, że było to nasze wyłączne dzieło, bo przecież byli
chociażby wykładowcy - z tym, że praca fulltime i 99% odpowiedzialności
to była praca moja i Adasia. Zloty mogły tak funkcjonować - dlatego że
miały charakter eventu sezonowego, a nie ciągłej działalnośći.

Wydaje mi się, że również są kłopoty z organizacją spotkań.



Faktycznie, są. Uwaga, do tego co piszesz poniżej - pomyliło się o rok :

1999 Zlot w Ustroniu

2000 Zlot w Warszawie (Miedzeszyn)

2001 (a nie 2002) Sympozjon w Warszawie (Miedzeszyn), nie był to pelny Zlot

2002 brak jakiejkolwiek imprezy

2003 Zlot w Poznaniu, robiony przez karola przy naszym współudziale

Może
większość z Was nawet tego nie zauważa, ale jak myślicie dlaczego
nie było zlotu 2002 i 2003?



W 2001 (a nie 2002) był Sympozjon, a nie Zlot. Sympozjon był imprezą
strite prywatną , robioną na zasadzie takiej, że zapraszamy osoby, które
znamy przynajmniej z Usenetu i uważamy za przynajmniej dobrych
programistów, każdy miał obowiązek wykazać się wiedzą i podzielić się
czymś. Z Adasiem naradziliśmy się i stwierdziliśmy, że nie uciągniemy
Zlotu w pełnym wymiarze. To się okazało potem błędne - Sympozjon nas
kosztował nie dajmy na to 25% czy 33% wysiłku zlotowego, tylko 80-90%
tego wysiłku i potem poniekąd pluliśmy sobie w głowę, że jednak nie
"szarpneliśmy" się za pełnowymiarową imprezę. Z drugiej strony może i
dobrze wyszło, bo ja z kolei bardzo poważnie zachorowałem i praktycznie
miesiąc z przygotowań spędziłem w łóżku, organizując wszystko przez
telefon, korzystając z komputera góra 2-3 godziny dziennie.

Tak więc w 2001 roku impreza była (Sympozjon), ale jej nie było (Zlot),
ale nie dlatego że nie dało si inaczej, tylko dlatego, że źle oceniliśmy
sytuację.

W roku 2002 nie było żadnej imprezy, i faktycznie nie było, bo nie było
mozliwości czasowych i finansowych.

I chciałbym tu nieco przybliżyć sprawę. Organizacja Zlotu dla 120-150
osób, dwudniowej, z wykładam, wyżerką, Nocą w Hucie itd to realnie rzecz
biorąc 3 miesiące roboty, z tego oceniam że poowa tego czasu to jest
fulltime dla jednej dwóch osób, plus osoby pomagające. Takie jest mniej
wiećej natężenie roboty. Karolowi w 2004 roku udało się zrobić udaną
imprezę, bo mia wiele osób do pomocy, pomoc z Uczelni, naszą pomoc.

I właśnie w rozproszeniu wysiłków widzę szanse na robienie takich
imprez. To się sprawdziło na Zlocie 2004.

(Nawiasem mówiąć, ostatnio rozmawiałem z karolem i są niestety czarne
churki nad imprezą w tym roku, będziemy jeszcze kombinować jak sprawy
załatwić.)

Dlatego, ze jest to piekielnie
angażująca robota.




Nie wiem czy Karol Nawrot (chwała mu za Zlot
2004) odważy się zajmować nim w tym roku.



Karol by się odważył, jak najbardziej, tylko że life is brutal and full
of zasadzkas. Na razie wolał bym więcej nie pisac na ten temat, będziemy
kombinować.

Wiem, że Piotr Hosowicz,
czyli Lodek, zrobił kawał dobrej roboty i tylko dzięki jego
zapałowi oraz pracy jego i paru jeszcze osób powstało coś takiego
jak Zlot Programistów Delphi. Ale czy to wszystko na co nas stać?



Dzięki za uznanie, ja chciałbym jeszcze raz podziękować innym za
współpracę, po szczegółowe listy zapraszam na http://www.delphi.pl . Co
do tego czy nas stać na więcej, to sprawa jest otwarta. Podstawowa rzecz
- wszyscy jesteśmy ludźmi zajętymi w jaimś tam stopniu. I po prostu
jklucz tkwi w dobrej organizacji wszystkiego, tak żeby nikt nie był
przeciążony. Pan, Panie Kolego, był przeciążony tworząc TopListy, myśmy
byli przeciążeni z Adasiem robiąc Zloty. karol - nie był nadmiernie
przeciążony, przynajmniej tak sądzę. Dlatego też napewno jego zdanie
bardzo się przyda przy następnej imprezie, chyba że wyjdzie na to, że on
zrobi tegoroczny Zlot.

Może macie jakieś przemyślenia, żale, marzenia lub super koncepcje?
Podzielcie się nimi, to w końcu dla naszego wspólnego dobra.



No, ja tez bym chętnie usłyszał. Zapraszam do dyskusji.



Bogdan Polak - 8 Maj 2004, 10:52
Zacytuję lekko ucinając, ale zechoując sens: :-)

Moim zdaniem przydatne było by istnienie formalnej grupy,
choćby właśnie do reprezentowania interesów programistów.
Może podałbyś więcej szczegółów, jak (jeśli w ogóle)
wyobrażasz sobie działanie takiej organizacji.



Najpierw odpowiem tylko na temat samych zlotów, a w drugim poście
na temat organizacji.

No fakt, zazwyczaj jak już coś pisze to mam ta sprawa jakieś
głębsze dno niż tylko pogaduszki przy piwku. Moja recepta jest
prosta: komercjalizacja. Już widzę oczami wyobraźni jak Lodkowi i
pozostałym zwolennikom Wolnego Oprogramowania scyzoryki się
otwierają. ;-)

Moim zdaniem na zapale i energii fanatyków można zrobić 2-3 duże
imprezy, a potem zaczyna się sypać. W tej dziedzinie mam totalnie
odmienne zdanie od Piotra (Lodka). Zawsze byłem przeciwnikiem
rozwiązania, aby wykładowcy byli woluntariuszami, który jeszcze
dodatkowo muszą płacić za imprezę (tak było w 1999 i 2000). Ktoś
mógłby mi zarzucić, że dbam o swój interes, bo byłem wykładowcą na
wszystkich trzech zlotach. Jednak uwierzcie mi wystąpienie na
imprezie takiej jak BDD to nie są żadne kokosy, jak podliczy się
ilość czasu włożonego w stosunku do tych 500zł, które dostaje się
za wykład, to wychodzi jakaś głodowa stawka poniżej 10zł za
godzinę. Jednak ta gaża jest swego rodzaju nagrodą pocieszenia.

Oczywiście komercjalizacja zlotów, czyli płacenie wykładowcom
pociąga za sobą kolejne aspekty, że takie nagrody powinny
otrzymywać również osoby organizujące (a teraz słyszę lament Lodka,
że to bzdura). Ale moim zdaniem inaczej nie da rady zrobić z tego
porządnej i stabilnej imprezy. Sam fakt, że za każdym razem odbywa
się w innym miejscu nie świadczy o jej stabilności.

W efekcie trudno przekonać potencjalnych sponsorów do silniejszego
wsparcia, a przecież nie musimy bazować tylko na firmie Borland i
wydawnictwie Helion (chodzi mi tutaj o samo dofinansowanie
imprezy). Z resztą z prywatnych rozmów wygląda na to, że nawet
Borland Polska podchodzi to zlotu jak do jeża: "musi być to niech
będzie". Ja się im nie dziwię i mają swoje argumenty.

Oczywiście to co proponuję spowodowałoby wzrost cen za
uczestnictwo, ale moim zdaniem znajdzie się sporo chętnych, którzy
gotowi byliby zapłacić za porządną imprezę 300zł (nie liczę kosztów
noclegu), która i tak będzie 3 krotnie tańsza od BDD oraz będzie w
mniejszym stopniu marketingowym show. IMHO nawet te 300zł to za
mało za taką imprezę.

To tyle na temat samych zlotów, Bogdan Polak




Bogdan Polak - 8 Maj 2004, 11:21
Co zaś się tyczy samej organizacji reprezentującej programistów. To
myslę o czymś przypominającym ADUG, czyli Australijską Grupę
Użytkowników Delphi. Można by stworzyć taki PGPD (Polska Grupa
Programistów Delphi) ... może ktoś ma lepszy pomysł na skrót, ten
mi się nie podoba. ;-)

http://www.adug.org.au/

Organizacja ma swoje składki członkowskie:
yearly subscription is $50
joining fee of $10
Studenci pełnowymiarowi (full-time) płacą połowę.

prowadzi równe formy działalności:
http://www.adug.org.au/services/default.htm

organizuje spotkania:
http://www.adug.org.au/meetings/default.htm
i to w jakich warunkach ... ehhh marzenie:
http://www.adug.org.au/meetings/JohnScott/Default.htm
zarejestrowani członkowie mają zniżki w sympozjach

nawet zajmuje się promocją członków:
http://www.adug.org.au/jobs/default.htm

a wszystko to robi tylko kilka osób:
http://www.adug.org.au/Members/organisers.htm
organizacja jest non-profit, co wcale nie znaczy, że osoby
zajmujące sie organizowaniem nie dostają żadnego wynagrodzenia (np.
sekretarka).

a jak się popatrzy na zdjęciach:
http://www.adug.org.au/Members/people.htm
to pomijając nasze narodowe tradycje (katrony piwa VanPur dzwigane
przez Moskwę) ludzie wyglądają podobnie do nas - zwykli
programiści. Z taką orgaznizacją Borland Polska musiałby się
liczyć, powiem więcej można by skusić do współpracy jakiś poważnych
sponsorów, np. wydawnictwa, gazety komputerowe, duze firmy
informatyczne (np. Comarch). To tylko same koncepcje, ale nie
zazwałbym ich marzeniami.

Czy my mamy być gorsi? Panowie szlachta szable w dłoń!

Pozdrawiam, Bogdan Polak



Bogdan Polak - 8 Maj 2004, 11:40

Bez przesady , jesteśmy napewno prężną grupą, ale
są też i inne, na przykład koledzy z pl.comp.lang.perl.



Ale przyznasz, że trzeba się mocno wysilać, żeby trafić na grupe
programistyczną, która ma równie dużo wątków dziennie co u nas.

sytuacja przedstawiała się tak, że albo będzie to
stowarzyszenie zwykłe albo będzie to stowarzyszenie
pełną gębą jako osoba prawna. Pierwsze to pistolet na
wodę, drugie to rakieta międzykontynentalna



Skoro pierwsze nie działa to róbmy drugie. To proste jak drut i
typowe rozumowanie każdego programisty. :-)

Z Adasiem naradziliśmy się i stwierdziliśmy, że nie uciągniemy
Zlotu w pełnym wymiarze. To się okazało potem błędne -
Sympozjon nas kosztował nie dajmy na to 25% czy 33%
wysiłku zlotowego, tylko 80-90% tego wysiłku



A tego nie wiedziałem, ale faktycznie nie było się czym chwalić.
:-) A kto tam wtedy był odpowiedzialny za "marketing plan"? chyba
robił go na kacu? ;-) Wybacz te swobodne żarty, ale przecież wiesz,
że to tylko z czystej życzliwości.

I chciałbym tu nieco przybliżyć sprawę. Organizacja Zlotu
 dla 120-150 osób, dwudniowej, z wykładam, wyżerką ...



Uciąłem, bo chciałem tylko skomentować. Dobrze, że wreszcie jasno
uświadomiłeś to wszystkim. Ze storny uczestników zlot wygląda na
majówkę i świetną zabawę w organizacje dużej imprezy. Tylko kurna
jakoś dziwne, że zawsze świetnie wychodzi i nawet jak się coś
zawali to zawsze jest jakiś back-up. Pamietam, że nawet na BDD
zdarzały się gorsze wpadki niż na zlocie, a to najlepiej świadczy o
profesjonaliźmie organizacyjnym, w dodatku przy tak minimalnych
środkach finansowych.

(Nawiasem mówiąć, ostatnio rozmawiałem z Karolem i są
niestety czarne churki nad imprezą w tym roku, będziemy
jeszcze kombinować jak sprawy załatwić.)



W to mnie Waćpan zmartwiłeś, Jak będę na BDD w Warszawce to musimy
konicznie obgadać całą sprawę.

Podstawowa rzecz - wszyscy jesteśmy ludźmi zajętymi w
jaimś tam stopniu. I po prostu klucz tkwi w dobrej
organizacji wszystkiego, tak żeby nikt nie był przeciążony



To oczywiste, a moim zdaniem trzeba wybrać kogoś z nas niech się
tym zajmuje na full-time lub na half-time i niech będzie miał za to
jakieś wynagrodzenie. Oczywiście potrzebne jest dużo osób
wspierających, ale ich zadania powinny być mało angażujące, tak jak
sam wspomniałeś. A najlepsza byłaby organizacja w formie rakiety
międzykontynentalnej, jak ją nazwałeś.

No, ja tez bym chętnie usłyszał. Zapraszam do dyskusji.



Puściłem dwa posty obok i myślę, że one sprowokują do dyskusji.

Bogdan Polak



Adam Siwo - 8 Maj 2004, 11:41

Zacytuję lekko ucinając, ale zechoując sens: :-)
| Moim zdaniem przydatne było by istnienie formalnej grupy,
| choćby właśnie do reprezentowania interesów programistów.
| Może podałbyś więcej szczegółów, jak (jeśli w ogóle)
| wyobrażasz sobie działanie takiej organizacji.

Najpierw odpowiem tylko na temat samych zlotów, a w drugim poście
na temat organizacji.

No fakt, zazwyczaj jak już coś pisze to mam ta sprawa jakieś
głębsze dno niż tylko pogaduszki przy piwku. Moja recepta jest
prosta: komercjalizacja. Już widzę oczami wyobraźni jak Lodkowi i
pozostałym zwolennikom Wolnego Oprogramowania scyzoryki się
otwierają. ;-)

Moim zdaniem na zapale i energii fanatyków można zrobić 2-3 duże
imprezy, a potem zaczyna się sypać. W tej dziedzinie mam totalnie
odmienne zdanie od Piotra (Lodka). Zawsze byłem przeciwnikiem
rozwiązania, aby wykładowcy byli woluntariuszami, który jeszcze
dodatkowo muszą płacić za imprezę (tak było w 1999 i 2000). Ktoś
mógłby mi zarzucić, że dbam o swój interes, bo byłem wykładowcą na
wszystkich trzech zlotach. Jednak uwierzcie mi wystąpienie na
imprezie takiej jak BDD to nie są żadne kokosy, jak podliczy się
ilość czasu włożonego w stosunku do tych 500zł, które dostaje się
za wykład, to wychodzi jakaś głodowa stawka poniżej 10zł za
godzinę. Jednak ta gaża jest swego rodzaju nagrodą pocieszenia.
[...]



Nigdy nie podjąłem się prowadzenia wykładu na zlocie, ale wydaje mi się, że
nie jest to akurat kwestia wynagrodzeń dla wykładowców, bo mimo iż na zlocie
2003 byli oni wolontariuszami, to stały one wg mnie na wysokim poziomie.
Z drugiej strony wzrost kosztów spowoduje spadek liczby uczestników, bo o
ile na wydatek 300 złotych mogę sobie pozwolić, to np. BDD jest już dla mnie
zbyt drogi. Szczególnie mam tu na myśli uczestników nie pracujących czyli
studentów i uczniów.

Z wypowiedzi Piotra w sąsiednim liście wnioskuję, że problemy są głównie ze
sprawami organizacyjnymi. Może więc podnosząc cenę o stosunkowo niewielką
kwotę (~40-50 zł) zatrudnić osobę, która zajmie się właśnie tymi sprawami.
Jest to jedynie moja sugestia do rozważenia dla osób, które chciały by
podjąć się organizowania zlotów w przyszłości.



Bogdan Polak - 8 Maj 2004, 13:26

Nigdy nie podjąłem się prowadzenia wykładu na zlocie, ale
wydaje mi się, że nie jest to akurat kwestia wynagrodzeń dla
wykładowców, bo mimo iż na zlocie 2003 byli oni
wolontariuszami, to stały one wg mnie na wysokim poziomie.



Moim zdaniem mylisz się w tej kwestii. Ponieważ teraz jest tak, że
do wykładów trzeba brać ludzi z łapanki. Co nie oznacza, że te
osoby nie są fachowcami. Nie będę wchodził w szczegóły rozmów
wykładowców z organizatorami, bo są to sprawy prywatne, ale z
mojego punktu widzenia wygląda to mniej różowo. Zwróć uwagę, że
największą wartością zlotów są właśnie wykłady i to one decydują
jak dużo osób przyjedzie i jak zostanie oceniona cała impreza, więc
oszczędzanie 20-40zł na wykładowcach to moim zdaniem skrajna
krótkowzroczność. Nie można mieć profesjonalnej wiedzy, bez
dodatkowej motywacji. Wykład można zrobić byle jak, tak jak mój
pierwszy wykład na Zlocie 1999 lub odpicować go w każdym szczególe
tak wykład o grafice jak na Zlocie 2000 (pamiętam, że wtedy nawet
robiłem próbne wystąpienie, przez znajomym, żeby sprawdzić czy
wszystko się dobrze synchronizuje i nie jest nudne).

Inną sprawą jest forma. Nie chodziło mi o to, żeby wykładowcy
wypłacić ileś tam w gotówce. Nie chcę powielać zwyczajów BDD, bo
nas na takie coś nie stać. Myślałem o czymś w formie nagród. Opcje
są różne, ale powinny motywować do przygotowywanie bardziej
profesjonalnych wykładów. Np. nagrodą dla najlepiej ocenionego
wykładowcy mógłby być dowolne (do wyboru) z narzędzie Profesional
Borlanda. Takie nagrody dla wykładowców powinny być stopniowane,
ale w ten sposób, że jakieś lepsze nagrody dostaje np. 3 pierwszych
wykładowców, a reszta tylko nagrody pocieszenia (np. dobre
książki). W tym momencie wykładowcy mogliby już nie brać udziału w
losowaniu nagród dla uczestników.

Z wypowiedzi Piotra w sąsiednim liście wnioskuję, że problemy
są głównie ze sprawami organizacyjnymi. Może więc podnosząc
cenę o stosunkowo niewielką kwotę (~40-50 zł) zatrudnić osobę,



Tutaj się zgadzam, tylko myślę, że najlepszym rozwiązaniem, byłoby
gdyby powstało stowarzyszenie, w którym byłaby osoba odpowiedzialna
za sprawę zlotów.

Pozdrawiam, Bogdan Polak



Adam Siwo - 8 Maj 2004, 14:13

| Nigdy nie podjąłem się prowadzenia wykładu na zlocie, ale
| wydaje mi się, że nie jest to akurat kwestia wynagrodzeń dla
| wykładowców, bo mimo iż na zlocie 2003 byli oni
| wolontariuszami, to stały one wg mnie na wysokim poziomie.

Moim zdaniem mylisz się w tej kwestii. Ponieważ teraz jest tak, że
do wykładów trzeba brać ludzi z łapanki. Co nie oznacza, że te
osoby nie są fachowcami. Nie będę wchodził w szczegóły rozmów
[...]



Ok. Ta strona zlotu jest mi po prostu nie znana. Szczególnie, że 20-40 PLN,
to nie jest kwota, która by powalała na kolana.



Zbyszek Zarzycki - 10 Maj 2004, 03:30

imprezie takiej jak BDD to nie są żadne kokosy, jak podliczy się
ilość czasu włożonego w stosunku do tych 500zł, które dostaje się
za wykład, to wychodzi jakaś głodowa stawka poniżej 10zł za
godzinę. Jednak ta gaża jest swego rodzaju nagrodą pocieszenia.



Największym wynagrodzeniem
jest punkt do CV i reklama wykładowcy ale
hotel, udział w BDD, razem się robi znacznie większa kwota.

W efekcie trudno przekonać potencjalnych sponsorów do silniejszego
wsparcia, a przecież nie musimy bazować tylko na firmie Borland i
wydawnictwie Helion (chodzi mi tutaj o samo dofinansowanie
imprezy).



To wymaga pełnoetatowego zajęcią, spnosorzy imprez to bardzo
delikatne stworzenia.

Z resztą z prywatnych rozmów wygląda na to, że nawet
Borland Polska podchodzi to zlotu jak do jeża: "musi być to niech
będzie". Ja się im nie dziwię i mają swoje argumenty.



Skąd tyś wytrzasną tą opinię?
Od zawsze popieramy i wspieramy zloty i próby organizacji polskiej
grupy, aczkolwiek są tacy którzy personalnie przeszkadzali w tej
sprawie.



Zbyszek Zarzycki - 10 Maj 2004, 03:32

http://www.adug.org.au/



Dwie najśliniejsze grupy to LADG (Los Angeles) i BUG (British User Group).
Obie działają komercyjnie, mając pełnotetaowych pracowników.



Bogdan Polak - 10 Maj 2004, 03:54

| imprezie takiej jak BDD to nie są żadne kokosy, jak
| podliczy się ilość czasu włożonego w stosunku do tych
| 500zł, które dostaje się za wykład, to wychodzi jakaś
| głodowa stawka poniżej 10zł za godzinę.

Największym wynagrodzeniem jest punkt do CV i
reklama wykładowcy ale hotel, udział w BDD, razem się
robi znacznie większa kwota.



Ja to wszystko wiem, i masz racje, że te dodatkowe argumenty dla
występujących maja znaczenie, np. dla mnie. :-) Podałem przykład
BDD jako pozytywnej motywacji do opracowania dobrego wykładu, ale
podkreśliłem, że nie jest to zajęcie dochodowe.

Chociaż, z drugiej strony, gdy próbowałem niedawno przekonywać
dwóch naprawdę dobrych zawodowców ze świetną wiedzą, aby
przygotowali wykład na BDD to widziałem totalny brak entuzjazmu.:-)
Dla kogoś, kto już nie potrzebuje promocji nawet te bonusy nie są
argumentem.

To wymaga pełnoetatowego zajęcią, spnosorzy imprez
to bardzo delikatne stworzenia.



Zdaje sobie sprawę, że to nie jest takie proste, ale Wy macie w tym
doświadczenie i w razie powstania poważnej organizacji użytkowników
moglibyście wesprzeć Nas wiedzą, a może i nie tylko.

| Z resztą z prywatnych rozmów wygląda na to, że nawet
| Borland Polska podchodzi to zlotu jak do jeża:

Skąd tyś wytrzasną tą opinię?
Od zawsze popieramy i wspieramy zloty i próby organizacji
polskiej grupy, aczkolwiek są tacy którzy personalnie
przeszkadzali w tej sprawie.



Wiem ile zrobiliście i masz rację trochę przekręciłem fakty. Nie
chciałem pisać wprost gdzie jest pies pogrzebany, bo są to sprawy
prywatne i nie zamierzam ich prać publicznie, dlatego chciałem
tylko zasygnalizować, że są drobne nieścisłości. :-) Publicznie
przepraszam.

Bogdan Polak



Bogdan Polak - 10 Maj 2004, 04:30

Dwie najśliniejsze grupy to LADG (Los Angeles) i
BUG (British User Group). Obie działają komercyjnie,
mając pełnotetaowych pracowników.



Jeśli mogę poprawić to LADUG i UK-BUG, tak tylko się czepiam. ;-)

Wszystko fajnie tylko, że to jest ekstraklasa finansowa. Na
przykład członkostwo standardowe to 125funtów+VAT (chyba
rocznie, bo nie mogłem dokładnie doczytać) w przeliczeniu na
złotówki wyjdzie jakieś 850zł+VAT. W takich warunkach
można zrobić wiele. Tylko, że stronę mają byle jaką:
http://www.richplum.co.uk/

strona LADUG, też mnie jakoś nie urzekła:
http://www.ladug.com/index.htm
jak na komercyjną działalność to bida z nędzą. :-)
(znowu się czepiam).

Moim zdaniem osiągnięcie poziomu ADUG byłoby ogromnym sukcesem i
czymś co Lodek nazwał rakietą międzykontynentalną.

Bogdan Polak



Adam Siwo - 19 Maj 2004, 03:19

Co zaś się tyczy samej organizacji reprezentującej programistów. To
myslę o czymś przypominającym ADUG, czyli Australijską Grupę
Użytkowników Delphi. Można by stworzyć taki PGPD (Polska Grupa
Programistów Delphi) ... może ktoś ma lepszy pomysł na skrót, ten
mi się nie podoba. ;-)

http://www.adug.org.au/
[...]
Czy my mamy być gorsi? Panowie szlachta szable w dłoń!



Fajnie to wszystko wygląda, tylko szkoda, że ze strony grupy praktycznie
zerowy odzew...


kupiê Delphi 5 Ent bez mo¿liwo¶ci upgrade
Turbo Delphi 2006 Explorer - BDE, .Net 2.0 i OpenSource
Delphi 2006 zajmuje zbyt dużo pamięci i szarpie
Witam trochę wypadłem z obiegu.. a potrzebuję kupić Delphi
Praca/zlecenie - Katowice/zdalna - Delphi + Firebird
Czy ktos przerabial Indy Components tak by chodzily pod delphi 3 ?
Popływać w basenie - ale gdzie ?
  • co znaczy wolny plyn za macica
  • heyah haslo formularz rejestracyjny
  • insert into vb dotnet 2003 prosze o przyklad
  • ciagl dalszy pseudohodowli na warszawksim
  • dyskoteki kluby muzyczne gdansk
  • snitch v3 0 beta4 download
  • termostatyczny zawor mieszajacy
  • s14a tomaracing drift spec
  • starostecka ktory maz
  • Zbiór wiadomości z for dyskusyjnych || Strona Główna